Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Garip. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Garip. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 grudnia 2014

Garip- choroba autoagresywna, kolejna odsłona, niestety.

Niestety zmiany skórne u Garipa wyglądają na związane z rozwojem schorzenia autoimmunologicznego.
Z postaci, jaka pojawiła się na grzbiecie, braku wędrówki zmian na głowie (pozostaje złuszczająca się forma na grzbiecie nosa oraz na lusterku), pozwala sądzić, że to jednak pęcherzyca liściasta.
Rokowania z toczniem krążkowym są ostrożniejsze.

Garip miał ostatnio robione usg jamy brzusznej. 
Wątroba, woreczek żółciowy, stan otłuszczenia narządów- w normie.

Zmiany na skórze obejmują część grzbietową w okolicach nerek. Miejscowo brak sierści. Odbarwienie prawdopodobnie w wyniku wcierek z olejku szałwiowego, którym usuwam nadmiar strupów ze skóry

A tak to wygląda z bliska
Od niemal miesiąca mamy - prócz 20mg Encortonu (zmniejszenie dawki o 10 mg na okres zimowy) doxycyklinę (Unidox Solutab) 100 mg. 
Do karmy- olej rzepakowy, siemię, marchewa. 
Na delikatne złuszczanie strupów mój olejek szałwiowy.

Garip jest ogólnie w dobrej formie.To mnie podtrzymuje na duchu. 
Ostatnio sam z siebie chce biegać.
Biegniemy przez pole razem. 
Oby jak najdłużej...

wtorek, 8 kwietnia 2014

Kaganiec- tylko jaki?

Nos nie wygląda lepiej,ale się - odpukać- nie pogarsza.
Póki co dawka 1,5 tabletki Encortonu 20 mg.

Mimo problemów kasowych muszę pomyśleć o nowym kagańcu dla Garipa.
Ten, który ma, ma już - albo tylko- trzy lata i zardzewiał.

Tak, jest z tych metalowych wiaderek.
Miał dodatkowe mocowanie paskiem biegnącym między oczami, na kufie, ale ... się zgubiło. 
Generalnie obszerny, nie utrudniający ziajania i pies może w nim pić.
Mankamentem jest słaba jakość metalu i rdzewienie.

Jakiś czas temu czytałam o kagańcach fizjologicznych.
To znaczy najbardziej przyjaznych psiej mordzie.
O ile w ogóle kaganiec może być przyjazny.

Wiemy, że niekiedy trzeba. W przypadku wielu psów to codzienność.
Garip zawsze wychodzi poza dom w kagańcu. 

Wiedziałam, że nigdy nie będę używać kagańców takiego typu:

Z tworzywa sztucznego

Parciany
Skórzany

Wszystkie moze i lekkie (zaleta), ale...
Plastikowy- nie widziałam "wiader" na Garipa.
Parciane- to dla mnie maska nie do przyjęcia. Jak pies ma w tym ziajać? Napić się? Nieee...
Tylko na chwilę, w lecznicy weterynaryjnej na przykład- O.K.

Poniżej porażka totalna...



Skórzany- niestety, ale chyba w higienie nie da się go utrzymać.
Garip do glutowatych nie należy, ale czasem się uślini z lekka, do tego- woda- czy da się pić? Chyba nie.

Fizjologiczne maja tę przewagę, że są obszerne i wygodne dla psów.
Mogą w nich swobodnie dyszeć- a to podstawa, bo przecież psy chłodzą się dysząc, mogą pić, nawet jeść (np.smaczki podczas szkolenia).
Do tego dochodzi materiał z którego są wykonane, a jest to pokrycie z gumoplastiku (CHOPO) lub "gumy" jak z Baskervill'a .
Cena ostatniego mnie poraża...około 90,00 pln z przesyłką.
Chopo- około 60 pln.

Baskerville



czwartek, 13 marca 2014

Jak wygląda nos Garipa.

Stan nosa na dziś:


Leczenie:
Encorton 20mg 3 tabl. raz dziennie
Amoksycyklina ( Amotax 500 mg/5ml) 2x dziennie

Od niedzieli obniżamy dawkę kortykosteroidu o 10 mg.

Oby nos się zaleczył.
Nie wygląda dobrze.
Sam Garip też osowiały raczej.

A było tak dobrze....

czwartek, 23 stycznia 2014

Garip na przeglądzie i co z tego wynikło.

Dziś odwiedziliśmy naszych Weterynarzy w Jaworze.
Po pierwsze, żeby zważyć Garipa, bo czułam, ze schudł, po drugie- celem obejrzenia futra, bo... miałam wrażenie, że mu ten tłusty łojotok  zmalał i łuski są suche.

Waga rzeczywiście poszła w dół o cale 2 kg (obecnie waży 68 kg), jednak to więcej niż było przed leczeniem sterydami, ale mniej niż w najgorszym czasie, kiedy to napompowany zatrzymującą się w tkankach wodą pies,ledwo się poruszał. Powiększona wątroba też robiła swoje.

Nie wiem jaka jest przyczyna zmniejszenie objawów łojotoku.

Co prawda zmieniłam nieco żywienie...
W dietę włączyłam podroby wieprzowe, tchawice i śledzionę. Niestety tylko do takich, tanich ochłapów mam dostęp.
Oczywiście marchewa no i dodatek oleju.
Na razie lej rzepakowy, potem, jak portfel pozwoli- lniany.

Oczywiście do podrobów wrzucam nieśmiertelne korpusy kurczaków, bo podroby to nie mięso.
Na dodatek zawierają - w odróżnieniu od mięsa, sporo fosforu więc trzeba uważać.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Jak zgubiłam Rudą.

Ruda się starzeje.
Kudły i ilość lat porastają jej przewody słuchowe.
Oczywiście słyszy kiedy idę z jedzeniem, kiedy wybieram się z nimi do lasu. Słyszy wtedy moje myśli.
Dobrze, że ich nie słyszała ( a może jednak?), kiedy ładowałam ją śmierdzącą do samochodu...

W niedzielę, jak to zwykle u mnie bywa, biorę psy i jadę je przewietrzyć.
Ponieważ aura pozostawiała wiele do życzenia, wpadłam szybko do lasu, na Bazaltową Górę. Osłonięte lasem więc da się jakoś przeżyć kiedy rzuca żabami i wieje.
Spacerek się udał. 

Już schodziliśmy do Foxa, kiedy Ruda nagle wystrzeliła i zapominając o swojej lekkiej, ale zawsze nadwadze i ósmym roku na karku, pod górkę o nachyleniu jak nic  oscylujący koło 45 stopni.
Wołam, wrzeszczę, klaszczę, gwiżdżę, cmokam. 

Totalna wesołość dzięciołów na widok mojej inwencji w nawoływaniu psa.

Garip się gapi, nie wie o co mi chodzi.
Chyba.

Poszłam z powrotem. Pomyślałam, że polecieć poleciała, ale wróci po naszych śladach. Z tym, że może w połowie drogi gdzieś ją znajdę?
Poszliśmy z Garipem, ale nic.
Dalej wołam, wrzeszczę. Już się wściekam na to całe życie, ze nie dość że ..., to na dodatek...., a do tego jeszcze mi brakuje, żeby mi Ruda zginęła. Żeby ją jakiś frustrat ciulowaty z flintą zastrzelił jako psa kłusownika...

Nic.
Nie ma.

Stanęłam w końcu  w miejscu, w którym suka pobiegła go góry. Na "samszczyt" tak zwany.
Hmmm...
- Garip- szukaj Rudej.

No i pomknął...Ciągnąc mnie za sobą. Był bardzo użyteczny. Nie ma to jak 70 kg wciąga pod górkę 55 kg, prawda?
Zataszczył mnie. 
I co?
A to- siedzi sobie Ruda i się na mnie gapi. Zestresowana z lekka. Myślałam, że może coś jej jest...
Było.
Z paszczy waniało jej padliną, a sama na szyi i barku także była umazana treścią jakiegoś ciała w rozpadzie. Nie wiem czy chciała tam zostać? Chyba tak...
Udzieliłam jej ostrej reprymendy, zgoda- gadałam za długo- ale wykorzystałam to, że mi się nie odszczeknie i...próbowałam zejścia.

Nie było to takie łatwe jak wchodzenie.
Nie zawsze moje ukochane buki są w pełni kochane, bo liście, namoczone deszczem mają ewidentnie zbrodnicze właściwości.
O mało nie zjechałam za psami na dupsku, a że bazaltem okolica paszowicka słynie tak bym sobie nieźle zadek o niego potłukła.

Poszłam po rozum do głowy i zeszłam najpierw z Garipem- o dziwo rozumiał, że mi to nie idzie za dobrze (już wtedy kolano mi zaczęło doskwierać) i nie ciągnął mnie, nawet oglądał się za panią- niezdarą.
Potem Ruda.


Jakby tego było, mało Ruda zwróciła w aucie to co znalazła w lesie, także mogłam potem w wyziewach trupich wracać do Tupajowiska....

Najważniejsze jednak, że się znalazła.
Jaki z tego morał?
Wracamy po psa w miejsce, gdzie go zgubiliśmy.
Jak mamy drugiego- nakłaniamy do pomocy w szukaniu.

Jak nie znajdziemy?
Na pewno ponawiać próby powrotu do miejsca kiedy widzieliśmy psa po raz ostatni. 
Poinformować sąsiadów, rozklejać ulotki.
Szukać w schroniskach, bazach danych - np. takiej .
Dlatego ważne są obroże z adresatkami oraz chipy. 
Oba moje psy są zachipowane. 

Oby jednak jak najmniej takich przygód nam się zdarzało.



środa, 25 grudnia 2013

Łojotok tłusty. Kolejny cios w Garipa.

Jak się nie obrócisz- dupa z tyłu...
Albo- jak nie urok- to sraczka.

U nas- jak nie toczeń- to... łojotok tłusty.

Garip.

Garip gapi się na Paszowice ze szczytu Bazaltowej Góry.

Mój kochany pies, nie dość, że zmaga się z toczniem, na dodatek zachorował na łojotok.
Podczas czesania- linieje akurat, zauważyłam u niego kaszowate twory na skórze.
Umiejscowione głównie na grzbiecie, w okolicy lędźwiowej, także za łokciem jednym i drugim. 
W tych miejscach zawsze miał mniej podszerstka więc szybciej to zauważyłam.

Początkowo myślałam, że to w wyniku moich zaniedbań.
Biję się w pierś lewą i prawą, ale nie szczotkuję go raz w tygodniu.
Poza porą linienia- zwykle czynie to co 2-2,5 tygodnia.

Krupy, plus wyłażenie sierści oblepionej sebum u podstawy włosa.
Oczywiście podszerstek wyłazi, a za nim długi włos więc tworzą się wyliniałe obszary lub takie o przerzedzonym włosie.

Zmiany w skórze wskutek schorzeń łojotokowych (internet)

Nasza Wetka stwierdziła, że to właśnie tłusta odmiana łojotoku (jest też suchy).
Przyczyną schorzenia są zaburzenia w tworzeniu naskórka, przy czym może mieć ono podłoże genetyczne (nadczynność tarczycy, niedoczynność kory nadnerczy) , być wynikiem stanu zapalnego skóry, zmian hormonalnych lub wynikiem złego żywienia (niedobór NKT, zw. siarki).
Do tego dołącza się nieprawidłowa pielęgnacja, ale i czynniki zewnętrzne- głównie pogodowe tudzież bytowania psa (np. cięgle zawilgocona sierść przy grubym podszerstku).

U Garipa można wziąć wszystko pod uwagę.

Toczeń, jako choroba autoagresywna, która u niego wystąpiła daje minimalne "szanse", że i łojotok przytrafił mu się, bo jest w jakiś sposób podatny.
Leczenie kortykosteroidami nie odbywa się bez wpływu na jego układ hormonalny więc zaburzenia skórne mogą występować.

Charakterystyka okrywy włosowej też nie jest bez znaczenia, bo podwójny podszerstek jest co prawda świetną izolacją, ale jak juz np. zawilgnie to długo schnie. 
Przepływ powietrza jest utrudniony.
W pełnym słońcu nie może psisko leżeć, bo toczeń aktywizuje się pod wpływem promieniowania UV....

Co do diety- to największy problem, bo rzeczywiście jada raczej monotonnie.
Porcje rosołowe z ryżem, kaszą, do tego marchewka.

Na zmianę z tchawicami wieprzowymi.


Należałoby dorzucić mu trochę nienasyconych kwasów tłuszczowych z oleju lnianego na przykład.
Marchew jak najbardziej, bo to źródło wit. A.

Zapewne są jakieś suplementy.

Sugerowane są też specyfiki do stosowania miejscowego- aby usuwać nadmiar łoju i nie doprowadzić do zatkania porów, a także wtórnych zakażeń przez drobnoustroje.
To lecznicze szampony na bazie biosiarki lub dziegciu.



Myślę, że na początek wypróbuję ten powyżej.
Preparaty z wyższej półki niestety na razie nie wchodzą w grę.
No i dochodzi to, że kapać to ja sobie mogę Garipa...etapami. 

Będzie trzeba stosować miejscowo.
No i chyba chłopak musi się przyzwyczaić do suszarki do włosów. 
Siedzi na dole domu, a tam zbyt ciepło nie jest. 
Jeszcze mi brakuje przeziębienia....



piątek, 15 listopada 2013

Potomkowie wilka strasznego, sztuk dwie- w Tupajowisku.

Jestem świeżo po lekturze notki z portalu Crazy Nauka, w której to piszą o ostatnich doniesieniach z "Science".
Okazuje się bowiem, że wszystkie psy wywodzą się z rasy wilków żyjących na terenie Europy.
Upada zatem- przynajmniej na razie;) teza, że nasi psi ulubieńcy wywodzą się z terenu Azji i Bliskiego wschodu.

"Zespół profesora Roberta Wayne’a z University of California przebadał geny trzech ras wilków pochodzących ze Wschodniej Azji, Bliskiego Wschodu i Europy oraz dwie starożytne i jedną współczesną rasę psów. 
Okazało się, że wszystkie wilcze rasy tworzą jedną grupę, która jest genetycznie odległa od psów – zarówno współczesnych, jak i dawnych ras".
Stwierdzono, że ,wilki zostały oswojone przez grupy myśliwych, pozostawiających po sobie resztki po upolowanej zwierzynie.
Wabiły one wilki, a te stopniowo zbliżały się do ludzi.
Wyjaśnienia tłumaczą proces genetycznego wyróżniania się psów spomiędzy wilków.

Co ciekawe- okazuje się, że, stada wędrujących wilków nie krzyżują się z grupami osiadłymi, co obserwuje się także współcześnie  (kiedy watahy wędrują za karibu).

Badaniem objęto zachowane geny ze szczątków 10 zwierząt zbliżonych do wilka o 8 podobnych do psów. Wszystkie były starsze niż 1000 lat, najstarsze miały ponad 30 000 lat. 
I tu udało się wreszcie trafić na trop pokrewieństwa. Badacze doszli do wniosku, że wszystkie współczesne psy pochodzą od europejskiej rasy wilków, która już dziś nie istnieje
Wiemy, że istniało sporo populacji takich wilków – wśród nich gatunek zwany dziś wilkiem strasznym, który polował na zwierzęta takie jak konie, bizony a nawet bardzo młode mamuty.

Prawdopodobny wygląd Canis dirus (niekiedy nazywanego wilkiem strasznym), foto- Wiki

A to już potomkowie wilka strasznego....






poniedziałek, 11 listopada 2013

Ruda czyta w moich myślach.

Ktoś tam- zapewne ten, kto psów ani innych zwierząt nie lubi lub ma do nich stosunek utylitarny powie- bzdura.
A ja mówię: nie. Prawda. 
I za mną pewnie wszyscy ci, którzy mają silny związek ze swoimi zwierzami.

Ruda, jeszcze nie w Tupajowisku


To, że Ruda może kojarzyć dzień wolny (niedziela) z wyjazdem do lasu- jak najbardziej.
Samochód Kamaxa stoi. 
Później wychodzą na podwórko.
 Dzwony...naparzają o ósmej rano.
Cicho ogólnie, mały ruch uliczny; dzieci nie idą do szkoły.

To wszystko daje jej informację, że potencjalnie jest okazja przewietrzenia futra.
Ale- tylko potencjalnie.

Pora- nie jest dokładnie określona.
Raz jest to okolica dziesiątej, raz jedenasta.
Powiecie- nieduży margines. I - w sumie macie rację.
Czasem jednak wypada losowo dzień, w którym Kamax bierze wolne i wtedy chcę z psami w las....

Kiedy jednak nie mam możliwości wyjazdu,a nie stoi na przeszkodzie opad deszczu.
Ruda siedzi cicho.

Kiedy jednak zbieram się do wyjazdu z nią i Garipem, już zza okna słychać jej "pienia".
Jęczy i skamle głośno podekscytowana.
A czemu?

Nie słyszy mojego głosu. Nie obwieszczam wszem i wobec, że oto ruszam z psiarnią w las.

Po prostu czuje moje myśli.
To, że sie ubieram, zastanawiam w którą stronę pojedziemy.

Groszek,  nasz nieodżałowany Pies z mojego rodzinnego domu, też "to" miał.
Czuł, kiedy miał przyjechać mój Brat (kiedy studiował),  Dudek teraz czuje mój przyjazd z Absorberami do Rodziców.

Garip nie wydaje dźwięków więc trudno mi powiedzieć czy czuje jak Ruda.
Pewnie tak.

Ożywiony trochę ostatnio, też dostaje lekkiego drżenia przy szykowaniu do leśnej eskapady.

Jej...jak ja je kocham, te moje sierściuchy!

P.S.
Artykuł z rozmową z dr Rupertem Sheldrake na temat telepatii psów znajdziecie tu klik , a tutaj klik- badania na szczurach, które potwierdzają telepatyczne porozumiewanie się tych ssaków.


wtorek, 24 września 2013

Chyba z Nim lepiej, bo bawi się...Rudą.

Encorton z obniżoną dawką przez kolejne dwa tygodnie, potem badanie krwi.
Póki co Garip jakoś bardziej żywy, przypomniał sobie swoją ulubioną zabawę. 

Ciągnięcie za ogon Rudej.
Ponieważ nie posiadam aktualnej foty z placu zabaw, zamieszczam tę, sprzed około 1,5 roku.

Dodajcie Garipowi 20 kg, a Rudej odejmijcie 8 kg. Reszta się nie zmieniła.
Noooo, może zniknęła darń z kamieni, na których stoją psy :)



niedziela, 8 września 2013

Wątroba ma się słabo, ale humor dopisuje


W poprzednich postach pisałam Wam o wynikach badań krwi Garipa oraz tym, że obniżamy dawkę azatiopryny do zera.
Wyniki były złe i tak AST wynosiło 318 U/l (norma 3-37), fosfataza alkaliczna 427 U/l (norma 30-120).
Zeszliśmy całkiem, także od 3 tygodni leczony był tylko Encortonem. Do tego Essentiale Forte oraz Hepatil.
W zeszły piątek byliśmy na pobraniu krwi.
Masa ciała osiągnęła 71 kg.

Wyniki jakie dziś otrzymałam zmartwiły mnie.
O ile AST ma wartość niewiele przekraczającą normę (40 U/l), to ALAT skoczyło w górę do 453 U/l (norma: 3-45 U/l), a fosfataza alkaliczna podniosła się do 582 U/l.

Ręce opadają.

Wet każe obniżać dawkę Encortonu. 
Przez 2 tygodnie o 1/2 tabletki.

Zobaczymy.
Magiczne słowo...

Ogólnie to wydawało mi się,że wyniki będą lepsze, bo pies ma więcej w sobie życia. 
Intensywniej reaguje na otoczenie. Nie jest już tak apatyczny, no i wyraźnie zmniejszył się obrzęk wątroby.
Spacery też już bardziej go cieszą, jest ożywiony; dziś nawet o mało nie poleciał za watahą dzików.



 Jak widać Ruda sobie pływa,a Garip się gapi.
To jednak raczej nie związane z jego stanem zdrowia.
Po prostu nie przepada za wodą.



środa, 20 marca 2013

środa, 13 marca 2013

Leczenie tocznia krążkowego u Garipa- cz. 2

I tak, po dwóch tygodniach na dawce 100 mg Encortonu dziennie, zeszliśmy do pół dawki.
Obecnie 50 mg raz dziennie, podawane w niewielkiej ilości karmy "z kiełbasy", plus Ranigast.

Zwiększone wydalanie moczu jest na razie do opanowania...Póki jestem w domu, Garip wietrzy się ile chce.
Gorzej, jeśli znów psy zaczną zostawać w domu na 8-11 godzin.
Obecnie nasz pies wypija dziennie ze dwie michy (3 litrowe) wody.

W ubiegły piątek miał pobieraną krew do badań morfologicznych i biochemicznych.
Czekam na wyniki.

Nochal w tym tygodniu:







środa, 27 lutego 2013

Sterydowy Garip.

Toczeń nie odpuszcza.
Pomysł z Tetracykliną, witaminami PP, A+E nie wypalił.
Jako model leczenia "amerykańskiego" (przynajmniej tak nazwany przez "nowego" weterynarza, któremu spróbowałam zaufać) w przypadku europejskiego psa się nie sprawdził....

Nasz nowy wet jest tradycjonalistą sterydowym. Twierdzi, że prowadzi obecnie dwa przypadki tocznia- jeden w ostrej postaci, drugi- podobnie zadomowiony jak u Garipa i bazuje na Encortonie.

Z lekkim drżeniem rąk zaserwowałam naszemu psu pierwszą dawkę (5  tabletek) w małej ilości karmy i obserwuję chłopaka. Na razie nie zauważyłam niepokojących objawów- wymiotów i innych zaburzeń ze strony układu pokarmowego. Sika też w normie.
I tak przez trzy tygodnie.
Potem- kontrola krwi.


Mój obecny powrót do domu, a spowodowany chorobami w rodzinie, wychodzi w tym przypadku na dobre. I mnie- bo jestem w Tupajowisku, i psom. Kamax pewnie by pamiętał o prochach dla Garipa, ale... jak zapomni?
Ze sterydami (też) jest tak, że pominiecie dawki jest niekorzystne, a może być i groźne. Przede wszystkim jednak zaburza proces leczenia.

Nos garipowy jest w stanie opłakanym, wkoło oczu także niewesoło.


Sam chłopak nieco depresyjny, ale nie kładę tego na karb leku.
Po prostu jest jak jest; na wyprawy się z nim i grubasem Rudą nie wypuszczam więc ruchu ma tyle co nic prawie....
Też bym była smutna.

Jeszcze tylko muszę pomyśleć prewencyjnie o ochronie żołądka. Siemię lniane zaparzyć i bez nasion- mieszać z wodą do picia. 

Oby ta terapia w końcu zaczęła przynosić pozytywne efekty.

niedziela, 3 lutego 2013

Ups...a jednak nie kangal.


Się narobiło...
Angielski Kennel Club uznał w tym roku rasę kangal. Jeśli zatwierdzą go władze FCI, obowiązywać będzie rozdzielenie ras. Anatolian będzie sędziowany jako odrębna rasa, kangal- także.
Tym samym będzie jako taki porządek na wystawach.

Ciekawa jestem jak będą wyglądały stawki na wystawach.
Czas pokaże.

Żałuję tylko, że kupując Garipa nie mieliśmy pełnej wiedzy o rasie i daliśmy się w maliny wpuścić...
Teraz już wiadomo, że pewni przodkowie w liniach, niosą krew anatoliana, tym samym oddalając naszego chłopaka od rasy kangal. 
Kangalem jest ojciec Garipa, matka- wg aktualnego stanu mojej wiedzy (a opartej na wiedzy hodowcy Garipa)- już nie.
Hodowle  "Du Vall de la Boissiere" czy "Hisar" świadczą o nieczystości rasy kangal. Są dowodem na pochodzenie mieszane- czyli: owczarek anatolijski.

Targają mną jednak wątpliwości, skąd pewność, że dany import kangala jest 100% kangalem....
Czy każdy Turecki hodowca jest w stanie udokumentować jego pochodzenie? 
Z eksterierem jest różnie. Tutaj też są osobiste preferencje. Są kangale mniejsze, krąglejsze, że tak się wyrażę, są i "pantery"- długonożne, z pięknym ruchem.  

Garip jesienią ub.roku


Garip, owczarek anatolijski (a miał być kangal), ruch ma piękny, za ten ruch właśnie sędziowie go wysoko punktowali. Rosły, z dobrze zaznaczoną maską, ma ładnie wybarwione ucho (choć i ono- jak widać nie jest cechą typowo kangalową, he he).

Kariery wystawowej nasz pies raczej nie będzie kontunuować. 
Ze względu na przewlekły charakter tocznia i jego zewnętrzne objawy nie miałby szans na wysoką lokatę. Poza tym- wystawa zawsze wiąże się ze stresem, do tego podróże autem, za którymi Garip nie przepada.

Zakończyliśmy naszą przygodę z wystawami na Championie Polski 2011 (Poznań).

Garip to cudowny pies, o dobrym charakterze (choć pokazuje czasem pazurki), pięknie zbudowany, choć brak mu nieco masy.
Mamy nadzieję, że dożyje z nami pięknego wieku i długo będzie cieszył nas swym towarzystwem.
Anatolian, który miał być kangalem...




środa, 29 sierpnia 2012

"Wilcze" choróbsko...

Pisałam już, że Garip choruje, pisałam też, że na lekach. To teraz może dokładniej: co się dzieje?
Ano... dobre 2-3 miesiące temu pojawiły się niepokojące objawy na trufli nosowej, w postaci rozjaśnień pigmentu (garipowy nos jest czarny).


Nos wydawał się w niektórych miejscach sino-niebieskawy, po dniach paru pojawiły się krwiste podbiegnięcia.Poza tym lusterko nosa straciło swoją charakterystyczną strukturę i się "wygładziło".

Już wtedy zerknąwszy w internet miałam obawy, że to  
TOCZEŃ RUMIENIOWATY KRĄŻKOWY ( LUPUS ERYTHEMATOSUS DISCOIDES - DLE ).
Nasze obawy niestety potwierdziła weterynarz; po pobraniu krwi oraz zrobieniu preparatu z tkanek trufli.
Szczęście w nieszczęściu nie jest to odmiana układowa. "Jedynie" związana z bezwłosymi części głowy, czasem pojawia się także  na  mosznie, w okolicach sromu, na poduszkach łap.

To druga po pęcherzycy liściastej, najbardziej powszechna choroba skóry na tle autoimmunologicznym u psów.
Obserwuje się  ją u psów w wieku 3-5 lata, uważa się że jest ona  dziedziczona, jednak mechanizm ich przekazywania nie został jeszcze poznany.
Brak jest predyspozycji wiekowych i płciowych. Predysponowane rasy to : owczarek niemiecki, collie, sheltie, siberian husky, spaniel brytyjski, niemiecki pointer krótkowłosy.
Uważa się ją za indukowaną przez promieniowanie UV.


Normalna chropowata skóra lusterka nosowego (w zbliżeniu wyglądająca jak "kocie łby"), zmienia się na gładką i lśnącą. Następnie dochodzi do pękania, krwawienia, rozwoju nadżerek i strupów.
Zmiany pojawiają się na grzbiecie nosa, na granicy błony śluzowej i skóry właściwej.

sangoma.pl






sangoma.pl



 Promienie UV pogarszają stan chorobowy, a więc najczęściej choroba nasila się latem.
W rzadkich i chronicznych przypadkach, choroba może rozwinąć się w raka skóry.

Nie da się zapobiec tej chorobie, można jedynie ją kontrolować i redukować objawy.
Leczenie jest pomyślne, choć wymaga cierpliwości - zazwyczaj konieczne jest przez całe życie psa.

Stosuje się kortykosteroidy, tetracyklinę, nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminę E, A, B kompleks.

Garip dostaje tetracyklinę, wit. PP, E, olej lniany (kwasy omega), do tego maść sterydowo- antybiotykowa.
Nie wiemy ile będzie trwało leczenie. Prawdopodobnie całe jego życie, choć możliwe, że objawy ulegną osłabieniu w okresie jesienno- zimowym.


Pisząc o chorobie korzystałam z n/w źródeł:

 http://www.sangoma.pl/pol/saba_pol.htm
Scott, DW, Miller, WH, Griffin, CE 1995. Immunologic Skin Diseases. In Muller and Kirk's Small Animal Dermatology. p. 578-588. WB Saunders Co., Toronto.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Kartezjusz zdechł.

Garip pożarł swoje jadło w trymiga.
Prawie wszystko. Zostało tylko parę makaronów i rosół.
Zeszłam na dół, do łazienki i kiedy wchodziłam już po schodach na górę, usłyszałam, że Ruda podżera resztki w misce Garipa.
Osiągając stopnie, z których widzę podest z miskami, ujrzałam Rudą, która zdążywszy przemieścić swoje spasłe ciało nad swoją michę, pełną świeżo nasypanej karmy light, patrzyła na mnie znad niej.
Prawie dostrzegłam ten łobuzerski błysk w jej oku.
"No... przecież jem swoje"- zdawał się mówić jej lisi pysk.
Tak...
Kiedy tylko zniknęłam za drzwiami z miską prania i zostawiłam niedomknięte drzwi, usłyszałam stukanie pazurów w stronę garipowej miski.
Wyszłam cichutko i skradając się na palcach niemal dotknęłam jej ogona. Ona- pochłonięta szybkim zjadaniem resztek nie usłyszała, ani nie spostrzegła mnie.
"Bum!"- zawołałam tupając przy tym.
Ruda odskoczyła zaskoczona i oblizując się- po części po po konsumpcji, częściowo z zażenowania, zbiegła po schodach.

Rozbawiła mnie tym zachowaniem i już nawet nie gniewałam się na jej obżarstwo.
  

Niedawno naukowcy musieli stwierdzić, że zwierzę ma świadomość, ma poczucie winy, kocha, nie lubi, złości się, zna uczucie straty i czuje tak jak ludzie.Kartezjusz się w grobie przewraca....

Śmieszne i smutne, że niektórzy muszą potwierdzać to naukowo.
Może jednak tym niedowiarkom, dręczycielom czy ludziom, dla których zwierzęta są przedmiotami, teza ta otworzy serca i umysły.
Oby.








wtorek, 17 lipca 2012

Poszło o kość...

Garip dojrzewa.
Skończone dwa lata do czegoś obligują. Chłopak jeszcze chyba jednak nie wie do czego.
Póki co zaczyna sobie podporządkowywać Rudą.
Zwykle jest spokojnie, powarczą na siebie w zabawie, Ruda mu się odszczeknie, pokrzyczy, kiedy młokos złapie ją za ogon i ciągnie przez podwórko.

Ruda jest gruba.
Podjadanie karmy Garipa (Brit Premium Adult Extra Large) dobrze służy jej tuszy. Okrągła jest jak pufa. Turla się po podwórku. Aż dziw, że ma w sobie tyle energii i kiedy trzeba nabiera takiego przyspieszenia, że ho-ho!
Świadczy to, całe szczęście o tym, że jeszcze nie zgnuśniała i stawy się trzymają kupy...(no tak, jak nie mają się trzymać, skoro je karmę dla psów dużych, suplementowaną...).

Coś się jednak zmieniło w zachowaniu Garipa.
Kiedyś było mu obojętne, kto zagląda do jego miski.
Teraz oszalał na jej punkcie. Kiedy je gotowane, kot czy Ruda muszą trzymać się zdala, bo to wywołuje u psa złość.
Warczy i obnaża zęby.. Czasem kota pogoni aż na schody, nie raz zdarzyło się, że Kicia wyglądała na nie do uratowania kiedy ją przypierał do podłogi.....

Obecnie Ruda sprowadzana jest do poziomu podłogi, kiedy znajdzie sie w poblizu jego miski, a on akurat ma ochotę coś przekąsić.
Łapie ją wtedy zębami za pysk i przypiera do podłoża. Wygląda to groźnie, bo towarzyszy temu charkot, a że Garip malutki nie jest, to widok takiego podporządkowywania sobie suki robi wrażenie.
Mam nadzieję, że nie dojdzie do eskalacji i pozostanie to na poziomie reprymendy dawanej suce.
Ruda widać ma już do psa respekt. Dziś na przykład miała obawę wyjść z kuchni, bo Garip stał na progu.

Nie ingeruję w te ich zachowania. Muszą ustalić miedzy sobą zasady współżycia.
Garip pomału przestaje być młodzikiem. Kangale dojrzewają około 3 roku życia.
Jeszcze trochę...ale widać, że chłopak zaczyna się zmieniać w dorosłego samca.

wtorek, 10 lipca 2012

Psia inteligencja

Ruda na wyprawie w Rudawach Janowickich, lato 2008 r.

Do napisania tego postu skłoniła mnie lektura pewnego artykułu. Była w nim mowa o inteligencji psów, a głównie o tym, że tracą ją one przez kontakt z człowiekiem.
Sam fakt udomowienia, ogranicza je intelektualnie.
Podpisuję się wszystkimi kończynami, bo obcując w swoim życiu z ludźmi, mogę potwierdzić, że niektórzy z nich mogą działać ogłupiająco...

Pokazano to na podstawie eksperymentu, w którym postawiono miskę z jedzeniem za szklana szybą. Dotarcie do niej było możliwe po obejściu szklanej przegrody.
Dingo poradziły sobie w przeciągu około 20 sekund. Podobnie wilki.
Psy domowe drapały w ściankę, szczekały, kręciły w kółko i spoglądały na właścicieli.

Udomowienie i współpraca z człowiekiem na wielu płaszczyznach życia (łowiectwo, obrona domostw, stad zwierząt hodowlanych), wymagały od psów dostosowania się, a więc i wykształcenia swoistych form inteligencji.
Tak jak w naszym przypadku, mierzenie IQ metodami z udziałem zadań matematycznych w przypadku humanisty nie oddadzą jego mądrości, tak samo psy róznych ras cechuje inny rodzaj inteligencji, bo też wykonywania innych zadań od nich oczekiwano.
W swojej ksiażce "Inteligencja psów"  Stanley Coren klasyfikuje rasy pod tym właśnie względem.

Ranking ras opracowany pod kątem inteligencji użytkowej i posłuszeństwa powstał na podstawie opinii sędziów.
Stanley Coren zaznaczył jednak, że podkreślali oni, iż nawet wśród przedstawicieli mniej inteligentnych ras można spotkać zdolne osobniki, a wśród ras najinteligentniejszych zdarzają się psy oporne na szkolenia.

Pierwsze miejsce przyznał border colie- rasa ta rzeczywiście uchodzi za wielce podatną na szkolenie, chętną do pracy. Psy tej rasy wręcz "zabijają się" za szkoleniem (pozytywnym oczywiście).
Psy pasterskie, uczone reagowania na najmniejszy gest, gwizd, komendę właściciele, co we współpracy pomagało opanować stado owiec.

Obecnie prócz użytecznych cech jako zaganiające, psy te biorą z powodzeniem udział w psich sportach.
Nie wszystkie psy pasterskie ujęte są w czołówce. A dlaczego?
Należy zadać sobie pytanie, czym różni sie w swej pasterskiej pracy border od- tu nie będę szukać daleko- kangala (można też ująć naszego owczarka podhalańskiego czy też inne duże psy pasterskie).
Ano z takiej to przyczyny, że o ile bordery ściśle z człowiekiem współpracowały przy zaganianiu stada, tak psi pasterze rodem z Anatolii z reguły skazani byli na samodzielną ochronę stad przed wilkami i innymi niebezpieczeństwami.
Wymagało to od nich samodzielnego myślenia. Owszem, były posłuszne panu, ale kierowały się instynktem i dobrem swego stada. To one podejmowały decyzje; "myślały" za ludzi, bo były ze stadem cały czas.
Od takich psów nie możemy wymagać, aby posiadły umiejętności pozwalające na wzięcie udziału w konkursach posłuszeństwa.
Aczkolwiek i tu zdarzają się wyjątki.


Ciekawym numerem 2 jest pudel.
Tak wyśmiewany przez niektórych za sprawą udziwnionych fryzur. Nota bene poważnie myśleliśmy o zakupie pudla wlaśnie przez wzglad na jego inteligencję, ale przegrał brak czasu z jego wymagajacą szatą...

Ruda i Garip na podwórzu



W przypadku naszych psów mamy doczynienia z róznym typem psiej mądrości.
Ruda, jako wielorasowiec, ale z przeszłością psa porzuconego, zachowuje cechy psa prymitywnego (bez pejoratywnego znaczenia tego słowa).
Najważniejsza jest micha. Owszem, czuję, że jest do nas przywiązana. Pamiętam jak nie jadła cały okres mojego urlopu, kiedy nie było mnie w domu.
Szybko adaptuje się do nowych warunków (przetestowaliśmy biorąc ja na zlot fanów forda sierry, gdzie na lotnisku, wśród ryczących silników, stad ludzi oraz nocując z nią pierwszy raz pod namiotem, spędziliśmy cudowny urlop).
Uczy się średnio. Oczywiście jej żarłoczność jest pomocna przy szkoleniu, jednak pewnych komend ciężko było ją nauczyć. Jakby "uważała", że nie są jej do szczęścia potrzebne.
Garip, jako pies stróżująco- pasterski, ma swoją swoistą inteligencję pasterza. Nie jest typem uczącym się szybko komend typu siad, do nogi, przynieś..
Z resztą, na co kangalowi aportowanie? Co to jest w ogóle?
Za to dziurę w płocie każdą znajdzie. Otworzy każdą niemal klamkę....

Jako inteligencję rozumiem uczenie się i wykorzystywanie tej wiedzy w praktyce; to samodzielne rozwiązywanie problemów w oparciu o nabyte umiejętności.
Czym innym jest praca psa, które skazane są  na pracę samemu (część psów pasterskich), a czym innym praca psów ras używanych np. w służbach ratownictwa, policji, gdzie wymagane jest od nich  ścisła współpraca z człowiekiem, reakcja na najmniejszy gest, grymas.

Moje dwa psy są różne. Różni je płeć, wiek, rasa.
Mają swoją mądrość, nie są podobne.
Chyba właśnie dlatego tak miło patrzeć na nie i ich zachowanie; jak różnie radzą sobie z tym samym problemem.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------



 Ranking inteligencji  ras psów wg Corena
(tabela pochodzi ze strony : www.hauward.pl/)
POZYCJA
W
RANKINGU
RASA PSA POZYCJA
W
RANKINGU
RASA PSA
1 Border  collie  41 Curly-coated  retriever
Chart  irlandzki  wilczarz
2 Pudel  42 Kuvasz
Owczarek  australijski
3 Owczarek  niemiecki 43 Saluki
Szpic  fiński
Pointer
4 Golden  retriever 44 Cavalier  King  Charles  spaniel
Niemiecki  wyżeł  szorstkowłosy
Coonhound  czarny  podpalany
Amerykański  spaniel  wodny
5 Doberman 45 Husky  syberyjski
Bichon  frise
Angielski  toy  spaniel
6 Owczarek  szetlandzki 46 Spaniel  tybetański
Angielski  foxhound
Otterhound
Amerykański  foxhound
Gryfon
7 Labrador 47 West  Highland  white  terier
Szkocki  deerhound
8 Papillon 48 Bokser
Dog niemiecki
9 Rottweiler 49 Jamnik
Staffordshire  bull  terier
10 Australijski  cattle  dog 50 Alaskan  malamut
11 Walijski  corgi  Pembroke 51 Whippet
Shar-pei
Foksterier  szorstkowłosy
12 Sznaucer miniaturowy 52 Rhodesian  Ridgeback
13 Angielski  springer  spaniel 53 Podenco  ibenco
Terier  walijski
Terier  irlandzki
14 Owczarek  belgijski  Tervuren 54 Boston  terier
Akita
15 Schipperke
Owczarek  belgijski
55 Skye  terier
16 Collie
Keeshond
56 Norfolk  terier
Sealyham  terier
17 Niemiecki  wyżeł  krótkowłosy 57 Mops
18
Angielski  cocker  spaniel
Sznaucer średni
58 Buldog francuski
19 Spaniel  bretoński 59 Gryfon  brukselski
Maltańczyk
20 Cocker spaniel 60 Chart  włoski
21 Wyżeł  weimarski 61 Chiński  grzywacz
22 Owczarek  belgijski  Malinois
Berneńczyk
62 Dandie  Dinmont  terier
Basset  griffon  vendeen
Terier  tybetański
Japoński  chin
Lakeland  terier
23 Pomeranian 63 Owczarek  staroangielski  Bobtail
24 Irlandzki  spaniel  wodny 64 Duży  pies  pirenejski
25 Vizsla  (wyżeł  węgierski) 65 Szkocki  terier
Bernardyn
26 Walijski  corgi  Cardigan 66 Bullterier
27 Chesapeak  Bay  retriever
Puli
Yorkshire  terier
67 Chihuahua
28 Sznaucer olbrzym
Portugalski  pies  wodny
68 Lhasa  apso
29 Airedale terier
Bouvier  des  Flandres
69 Bulmastif
30 Border  terier
Owczarek  francuski  Briard
70 Shih  Tzu
31 Walijski  springer  spaniel 71 Basset
32 Manchester  terier 72 Mastif
Beagle
33 Samojed 73 Pekińczyk
34 Field  spaniel
Nowofundland
Australijski  terier
Amerykański staffordshire terier
Seter  gordon
Bearded colie
74 Bloodhound
35 Cairn  terier
Kerry  blue  terier
Seter  irlandzki
75 Borzoj
36 Norweski  elkhound 76 Chow-chow
37 Affenpincher  (małpi  pinczer)
Silky  terier
Pinczer  miniaturowy
Seter  angielski
Pies  faraona
Clumber  spaniel
77 Buldog
38 Norwich  terier 78 Basenji
39 Dalmatyńczyk 79 Chart  afgański
40 Soft-coated  wheaten  terier
Bedlington  terier
Foksterier  krótkowłosy
   

wtorek, 3 kwietnia 2012

Sygnały uspokajające

Powiem szczerze, raz tylko przeczytałam książkę pani T. Rugaas pt. "Sygnały uspokajające. Jak psy unikają konfliktów" .

Może za sprawą tego, że jest moja- spoczywa bezpiecznie na półce i mogę po nią sięgnąć w każdej chwili, a może dlatego, że żyjąc dość blisko z psem, obserwując go, możemy sporo sami zrozumieć, zinterpretować.
Oczywiście wymagana jest do tego jakaś porcja wiedzy o behawiorze psowatych, a jednak trzeba uważać, o czym pisze sama autorka, aby nie nadinterpretować faktów. Możemy naszym psom i sami sobie  wyrządzić tym krzywdę, a w najlżejszym przypadku niepotrzebnie skomplikować sobie życie czy przysporzyć nerwów.

Z czego zdawałam sobie sprawę:
1. ziewanie
2. oblizywanie się
3. odwracanie wzroku, głowy
4. kładzenie się, siadanie
5. podnoszenie łapy

Co mi się przydało, w codziennym kontakcie, a o czym nie wiedziałam?
1. przychodzenie po łuku
2. wąchanie podłoża, kiedy przywoływałam psa
3. powolne zbliżanie się po zawołaniu

Powyższe zachowania, z powodu braku mojej wiedzy, wywoływały we mnie złość na psa, co jeszcze potęgowało jego obawę przed przyjściem.
Teraz zdając sobie z tego sprawę modyfikuję swoje zachowanie i nie wysyłam agresywnych sygnałów, które to dodatkowo psa stresowały.

Generalnie Ruda jest psem o nerwowej psychice. Często wysyła sygnały uspokajające- gł. oblizywanie się, kulenie, kładzenie. Generuje ich wiele w sytuacji własnego podekscytowania i mojej- często niezamierzonej nerwowości- bardzo ekscytuje się przed wyjściem na spacer. W reakcji na moje podenerwowanie (wiem, powinnam zachować spokój, ale nie zawsze się udaje), wykonuje wręcz teatr- ziewa, tuli uszy, przysiada na zadzie, kładzie się, popiskuje....Czasem efektu mojego uspokojenia nie osiąga, nie kryję. Muszę doprowadzić się do ładu sama. :)

Garip jest mniej hojny w eksponowaniu takich postaw. Pewnie z racji innego usposobienia i charakteru. Głównie, jeśli już się pojawiały to odwracanie wzroku. Rzadko zdarzały mi się z nim takie sytuacje. Co nie znaczy, że w przyszłości ich nie doświadczę.

środa, 28 marca 2012

Tureckie obroże dla kangali

Co prawda nasz Garip ma 3/4 krwi kangala, a wg nomenklatury FCI jest owczarkiem anatolijskim, mogę z czystym sumieniem napisać coś o obrożach, jakie w Turcji używane są przez te psy.

Oczywiście gros tych psich  pasterzy chodzi naga, jednak te, które pilnują stad na terytoriach, na których obecne są wilki maja zakładane obroże ochronne.
To coś na wzór kolczatki, jednak z kolcami skierowanymi na zewnątrz.
Tak jak tu:


 A na czas spotkań, miejscowych wystaw, pokazów, używane są obroże ozdobne:


Od hodowców Garipa otrzymaliśmy oryginalny turecki wyrób, który prezentuje się tak:

Garip niestety nie chciał pozować...