Prawie wszystko. Zostało tylko parę makaronów i rosół.
Zeszłam na dół, do łazienki i kiedy wchodziłam już po schodach na górę, usłyszałam, że Ruda podżera resztki w misce Garipa.
Osiągając stopnie, z których widzę podest z miskami, ujrzałam Rudą, która zdążywszy przemieścić swoje spasłe ciało nad swoją michę, pełną świeżo nasypanej karmy light, patrzyła na mnie znad niej.
Prawie dostrzegłam ten łobuzerski błysk w jej oku.
"No... przecież jem swoje"- zdawał się mówić jej lisi pysk.
Tak...
Kiedy tylko zniknęłam za drzwiami z miską prania i zostawiłam niedomknięte drzwi, usłyszałam stukanie pazurów w stronę garipowej miski.
Wyszłam cichutko i skradając się na palcach niemal dotknęłam jej ogona. Ona- pochłonięta szybkim zjadaniem resztek nie usłyszała, ani nie spostrzegła mnie.
"Bum!"- zawołałam tupając przy tym.
Ruda odskoczyła zaskoczona i oblizując się- po części po po konsumpcji, częściowo z zażenowania, zbiegła po schodach.
Rozbawiła mnie tym zachowaniem i już nawet nie gniewałam się na jej obżarstwo.
Niedawno naukowcy musieli stwierdzić, że zwierzę ma świadomość, ma poczucie winy, kocha, nie lubi, złości się, zna uczucie straty i czuje tak jak ludzie.Kartezjusz się w grobie przewraca....
Śmieszne i smutne, że niektórzy muszą potwierdzać to naukowo.
Może jednak tym niedowiarkom, dręczycielom czy ludziom, dla których zwierzęta są przedmiotami, teza ta otworzy serca i umysły.
Oby.